Witam wszystkich Gości w czwartek 2 lipca 2020 r.


Strona główna

Nowości

O mnie

SMSy

Galeria zdjęć

Moje prace

Do posłuchania

Księga gości

Podziękowania

Strona Kamilki

Strona Maciusia

Strona Rodziców

 

O MNIE CZ. 6

Wiecie, mam już rok! Jeden jedyny w swoim rodzaju, pierwszy rok życia! Tak szybko płynie ten czas, wszystko się zmienia, a przede wszystkim ja - Anetka!

Jestem już po głównych obchodach mojej pierwszej rocznicy urodzin. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało, że przyszło do mnie tyle osób, każdy w dobrym humorze i miał mi zawsze coś miłego do powiedzenia. Prezenty, które dostałam, też bardzo mnie ucieszyły, a najbardziej Kamilkę, która nie dała mi szansy pierwszej wypróbować, jak niektóre z nich działają :( Chyba rozumiecie, jak to jest mieć starszą siostrę... Ale nie przejęłam się tym zbytnio, bo zainteresowały mnie inne rzeczy, a mianowicie korale cioci Marty. Jak będę duża, to też takie sobie kupię!!!

Mama ubrała mnie w sukienkę, bo w taki dzień trzeba odświętnie wyglądać. Jednak wolę luźniejsze stroje, bo nie przeszkadzają mi one w szybkim poruszaniu się po mieszkaniu.

Obecny etap w moim życiu należy do bardzo ruchliwych. Nie lubię siedzieć w miejscu, bo tyle rzeczy jest do odkrycia. Lubię wycieczki krajoznawcze po moim domu. Ostatnio przyraczkowałam do przedpokoju, a potem wpadłam do kuchni, żeby pościągać trochę rzeczy z półek. Niestety, za takie zachowanie zostałam karnie przeniesiona przez Mamę do pokoju. Należę jednak do upartych bobasów i powtarzam swój proceder, mając nadzieję, że kiedyś nastąpi ten dzień, w którym osiągnę zamierzony cel - szeleszczącą paczkę płatków kukurydzianych.

W przyszłości zostanę chyba taternikiem domowym, bo wspinanie się na wszystko, co się rusza bądź nie, to dla mnie fraszka. Wspinam się po meblach, szufladach, poduszkach, wózku i innych rzeczach, ale najbardziej podoba mi się wspinaczka po Mamie. Wtedy mam ją tylko dla siebie, bo ona nie może się nigdzie ruszyć :)

Tak w ogólę, to trochę już chodzę, np. wokół stołu, kiedy próbuję ściągnąć kubek pełen soku albo zabrać Tacie gazetę. Robię też z Rodzicami małe przechadzki, ale szybko się męczę i zawsze mam ochotę usiąść i dalej poraczkować, a tak po chodniku to przecież nie wypada :)

Bardzo lubię muzykę. Mam nawet swoją ulubioną melodię, która wprowadza mnie w jakiś dziwnie radosny stan i nogi same rwą mi się do podrygiwania. Tą melodią jest czołówka bajki "Mama Mirabelle". Naprawdę polecam ją wszystkim amatorom tańca :)

Tata ma się z czego cieszyć, gdyż na początku marca zaczęłam mówić "tata". Teraz jestem na etapie "mama ama", co w wolnym tłumaczeniu oznacza "mamo, daj jeść". Jak coś mi się spodoba i chcę to mieć, to krzyczę "da", ale nie zawsze dostaję, niestety!

Lubię jeść. Kiedy tylko widzę moją niebieską miseczkę w ręku Mamy, to od razu biegnę na posiłek, wydając przy tym niesamowite piski. Najgorszy dla mojego brzuszka jest jednak dźwięk "skrobania" miseczki, bo to oznacza, że za chwilę będzie koniec łasuchowania.

Mam już coraz więcej zębów. Na dzień dzisiejszy mam ich 5 widocznych i 1 w drodze. Wychodzą mi bardzo ciężko i mam ochotę wszystko gryźć. Ostatnio ugryzłam Mamę w palec, tak jakoś wyszło...

Muszę Kamilce zabierać zabawki, bo inaczej nie mam się czym bawić. W ogóle świat jest dziwny. Dorośli chcą, żeby dziecko było mądre i uczyło się wielu rzeczy, a nie pozwalają w ogóle na zajęcia praktyczne. Pokazują tylko jakąś rzecz, ale jak już chcę ją dotknąć i zbadać, to oni krzyczą: "nu, nu, nu". Co za ironia losu!

Nie lubię, kiedy Mama znika mi z pola widzenia. Płaczę wtedy rzewnymi łzami, ale mówią, że w moim wieku to normalne.

Nie ma co tu kryć, nie należę do grzecznych dziewczynek - lubię krzyczeć i dotykać tego wszystkiego, co do mnie nie należy, bo to daje tyle niezapomnianych wrażeń.

Jestem rannym ptaszkiem. Budzę się rano, bo mi szkoda dnia. Przecież tyle rzeczy jest do zbadania. Najpierw budziłam się o piątej, co nie było po myśli mojej Mamy. Lubię ją, więc postanowiłam pójść jej na rękę i budzę się teraz około 6.30. Dalej już nie zamierzam ustępować!

Chciałabym być już dorosła! Marzy mi się, że tak jak Tata będę mogła siedzieć przy komputerze i pisać na klawiaturze, posługiwać się myszką... Teraz tylko nieśmiale próbuję nacisnąć jakiś "enter", czy złapać myszkę, ale sporo mnie to kosztuje, bo zaraz wkracza "rodzicielska ochrona komputera". Kamilka ma swoją myszkę, a ja...? :(

Jakiś czas temu byliśmy nad morzem. Morze jak morze - kupa wody. Moim największym odkryciem było istnienie piasku. Rodzice posadzili mnie na kocyku, a ja chciałam sobie trochę poraczkować, a tu niespodzianka - jakiś grząski teren! Cofnęłam się więc i poznawałam piasek na siedząco, przesypując sobie go rączkami.

Mama nie pozwalała mi chodzić z Kamilką do piaskownicy. Nie widziałam powodu, dla którego taka atrakcja mnie omijała szerokim łukiem. Kiedy udało mi się już odwiedzić to miejsce zabaw, przez nieuwagę najadłam się piasku i znów mam szlaban :(

Kąpię się już w łazience jak normalny człowiek, a nie w pokoju i ostatnio podczas kąpieli postanowiłam wstać. Tata próbował mnie nakłonić do pozycji siedzącej, a nie domyślił się, że może ja chciałabym wziąć sobie prysznic... :) Och, ci dorośli są tak mało domyślni!

Kończę już na dziś swoją historię i cieszę się, że jestem coraz starsza, czego i Wam życzę!

24 maja 2008 r.

© 2007-2020 -- T. Pukiewicz
Utworzono: 26.05.2007    Zaktualizowano: 25.05.2008